Nad setkami tysięcy dzieci zawisła groźba śmierci po tym, jak rozpoczął się atak na strategiczny port na zachodzie Jemenu. Organizacje pomocowe przestrzegały, że jeżeli do niego dojdzie, krajowi grozi katastrofa humanitarna.

W Al-Hudaidzie i jej okolicach mieszka około 300 tys. dzieci. Specjaliści z Organizacji Narodów Zjednoczonych ostrzegają przed chorobami, które mogą zostać spowodowane poprzez brak wody, pozyskiwanej dzięki pompom. Jeżeli zabraknie paliwa do ich napędzania, które dostarczane jest drogą morską cholera i biegunka mogą zebrać krwawe żniwo wśród najmłodszych.

W całym kraju według danych UNICEF-u tylko dzięki pomocy humanitarnej żyje 11 mln dzieci. Atak to zagrożenie nie tylko dla ludzi znajdujących się w strefie walk. Przez portową Al-Hudaidę przechodzi bowiem 70 proc. dostaw żywności i lekarstw dla całego Jemenu. Kraj prawie w całości (bo w 90 proc.) opiera się na importowanych przez organizacje humanitarne produktach – alarmują eksperci z ONZ.

Atak przeprowadzony przez siły wspierane przez Arabię Saudyjską powoduje więc ryzyko wystawienia na śmierć głodową ok. 7 mln ludzi. Zachodnia cześć Jemenu kontrolowana jest przez szyickie bojówki, gdzie od 2004 r. toczą się walki. Kilka lat temu rebelianci zostali potępieni przez ONZ roku za uzbrajanie i wcielanie do bojówek dzieci.