Irlandzcy biskupi ogłosili, że katolickie szpitale nie będą przeprowadzać aborcji, nawet wbrew państwowemu prawu. Tymczasem irlandzki minister zdrowia podkreślił, że jest to wykluczone.

„Żadna placówka ochrony zdrowia ani praktyk nie może zapewniać lub kierować pacjenta na aborcję, a więc jakąkolwiek procedurę, leczenie lub leki, których bezpośrednim celem lub jedynym bezpośrednim efektem jest zakończenie życia płodu bądź embrionu przed albo po implantacji” – czytamy w wydanym w czerwcu „Kodeksie etycznych Standardów dla Służby Zdrowia” irlandzkich biskupów.

Hierarchowie podkreślili, że tego typu działania są moralnie złe, gdyż wiążą się z zakończeniem niewinnego życia. Twierdzą, że w przypadku konfliktu między prawem świeckim, a ich wytycznymi powinno się przestrzegać prawa. Od tej reguły istnieje jednak jeden wyjątek – mianowicie gdy świeckie przepisy sprzeciwiają się „fundamentalnym i niezbywalnym” prawom bytu ludzkiego. W tym bowiem przypadku prawa ludzkie kłócą się z dobrem wspólnym i nie należy się im posłuszeństwo.

W odpowiedzi minister zdrowia Simon Harris napisał na Twitterze, że każdy irlandzki szpital powinien przygotować się na popełnianie aborcji. „Od wszystkich finansowanych ze środków publicznych instytucji ochrony zdrowia oczekiwać się będzie zapewniania legalnych usług zdrowotnych, w tym świadczeń zdrowotnych dla kobiet”.

Jego zdaniem jest to „oczywiste” „Sprzeciw sumienia dotyczy jednostek, a nie instytucji” – dodał polityk 25 lipca.

W majowym referendum aborcyjnym w Irlandii 66,4 procent głosujących opowiedziało się za zniesieniem chroniącej życie 8 poprawki do konstytucji kraju. Rząd Irlandii pracuje najprawdopodobniej nad prawem dopuszczającym aborcję na życzenie przed 12 tygodniem ciąży.

Według portalu Life Site News irlandzki minister zdrowia zamierza zezwolić, by poszczególni lekarze (ale już nie instytucje) odmawiali aborcji wyłącznie pod warunkiem skierowania „pacjentki” do medyka-aborcjonisty.

Źródło: lifesitenews.com