Kardynał Leo Raymond Burke podczas konferencji w Bratysławie zwrócił uwagę na rolę podtrzymania prawdziwej nauki o małżeństwie. Skrytykował też osoby kwestionujące ją w imię źle pojętego miłosierdzia.
 
– W obecnym czasie nie ma istotniejszej kwestii, niż ta dotycząca prawdy o małżeństwie – powiedział kardynał Leo Raymond Burke. – W świecie, gdzie integralność małżeństwa atakowano przez dekady, Kościół pozostał wiernym heroldem prawdy o Bożym planie dla człowieka – podkreślił hierarcha podczas „Bratysławskich Hanusovych Dni” na Słowacji 27 kwietnia 2018 roku.
 
Niestety nawet do Kościoła wdarł się chaos w kwestii nauki o małżeństwie. To zaś szkodzi także jego świadectwu dla świata. Kardynał powołał się na recenzję książki Rossa Douthata „To Change the Church: Pope Francis and the Future of Catholicism” autorstwa teologa z Cambridge profesora Richarda Rexa.
 
Jak zauważył profesor Rex, popierany w tej kwestii przez kardynała Burkego, jeśli uznamy, że małżeństwo nie jest ustanowionym przez Stwórcę związkiem mężczyzny i kobiety w jednym ciele i rozwiązywalnym wyłącznie przez śmierć, to zostaniemy zmuszeni do przyjęcia krzywdzących dla Kościoła poglądów. Oznaczałoby to bowiem, że Kościół niepotrzebnie torturował sumienia wiernych przez 20 stuleci. Gdybyśmy uznali, że miłosierdzie wymaga modyfikacji tej nauki, to należałoby wpierw przyznać, że Kościół został prześcignięty w miłosierdziu przez inne religie i instytucje świeckie.
 
To zaś musiałoby prowadzić do odrzucenia nieomylności Kościoła (gdyż Kościół mylący się tak długo w tak ważnej sprawie nie mógłby pretendować do nieomylności). Oczywiście tego typu pogląd jest nie do przyjęcia. Konsekwentnie należy więc również podtrzymywać katolicką naukę o małżeństwie.
Naukę o małżeństwie należy podtrzymywać, nawet jeśli jest ona atakowana przez „ciało, a nawet głowę Kościoła”. Obowiązek sprzeciwu sumienia dotyczy bowiem zarówno władzy świeckiej, jak i duchownej. Krytykę trzeba jednak wyrażać we właściwy sposób.
 
Krótka historia zamieszania w Kościele
Do nasilenia zamieszania w Kościele przyczyniła się prezentacja kardynała Waltera Kaspera podczas nadzwyczajnego konsystorza kardynałów w lutym 2014 roku. Jego szeroko publikowana prezentacja stała się przedmiotem dyskusji, zwłaszcza w świeckich mediach. Poglądy wyrażone przez kardynała Kaspera opierały się na fałszywej interpretacji Ojców Kościoła i praktyki Kościołów wschodnich.
 
Odpowiedzią na te tezy była publikacja „Remaining in the Truth of Christ: Marriage and Communion in the Catholic Church” pod redakcją Roberta Dodaro. W pracach nad książką podkreślającą tradycyjną doktrynę o małżeństwie wzięło udział między innymi 4 kardynałów. Kardynał Burke zachęcił do jej lektury. 
 
Kryzys staje się jawny
Kardynał Burke podkreślił, że zamieszanie w Kościele stało się widoczne dla świata podczas dwóch sesji synodu o rodzinie w 2014 i 2015 roku.
 
– Trudna sytuacja Kościoła w Jego podejściu do ważnych kwestii dotyczących małżeństwa i rodziny znajduje odzwierciedlenie w posynodalnej adhortacji apostolskiej, stanowiącej owoc synodów – powiedział kardynał Raymond Burke. Chodzi tu o ogłoszony 19 marca 2016 roku przez papieża Franciszka dokument Amoris laetitia.
 
Kardynał Burke podkreślił, że synod biskupów nie jest uprawniony do zmiany doktryny wiary. Odnosząc się do panujących po synodach poglądów, powiedział, że wychodzenie do ludzi w trudnej sytuacji, „na peryferie” jest niezbędne. Podkreślił jednak, że nie można tego czynić kosztem prawdy.
 
Zbyt łatwo o stwierdzenie nieważności małżeństwa
Kardynał odniósł się także do sprawy uproszczenia procedury stwierdzania nieważności małżeństwa. Podkreślił, że upraszczanie zasad w tej sprawie wiąże się z sentymentalizmem (kierowaniem się uczuciami, a nie prawem i rozumem). Stwierdził, że dotychczasowa praktyka opierała się na wielowiekowej tradycji i doświadczeniu Kościoła. Jej negowanie wiąże się z ryzykiem niesprawiedliwego rozstrzygnięcia.
Były prefekt Sygnatury Apostolskiej podkreślił, że w przypadkach spraw uproszczonych proces trwa znacznie szybciej. Chodzi tu na przykład o przypadki zawarcia małżeństwa przez osobę, która już wcześniej wzięła ślub.
 
Takie szybkie tempo nie jest jednak możliwe w wielu przypadkach. Wszak sprawy dotyczące uznania nieważności małżeństwa są zazwyczaj trudne i złożone. Pośpiech nie zawsze jest więc wskazany.
 
Duchowny odwołał się do doświadczenia z rodzinnego USA. W latach od 1971 do 1983 obowiązywał tam bardzo zmodyfikowany proces w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
 
Ograniczono na przykład rolę obrońcy węzła małżeńskiego (osoby podającej wszystkie argumenty za tym, że małżeństwo zawarto ważnie). Ponadto w tym okresie wyeliminowano de facto zasadę podwójnej zgodności wyroków. Zgodnie z nią każde orzeczenie o nieważności małżeństwa musiało zostać zatwierdzone przez sąd drugiej instancji. Nic więc dziwnego, że proces ten określono mianem „katolickiego rozwodu”. Pojawiały się wręcz przypadki zgody na zawarcie małżeństwa przez osoby, które zawarły ten związek już wcześniej – z inną osobą.
 
W prezentacji dla synodu nadzwyczajnego i w innych deklaracjach kardynał Kasper twierdził, że proces stwierdzenia nieważności małżeństwa nie należy do prawa Bożego. Dlatego też można dokonać jego radykalnej zmiany. Jednak zdaniem kardynała Burke ten pogląd jest nie do przyjęcia. Wszak rezygnacja z dobrych praktyk w procesach o stwierdzenie nieważności może prowadzić do błędnych rozstrzygnięć. W efekcie zaś do zgody na powtórne małżeństwo u osoby, która zawarła już ważny związek.
 
Kardynał odniósł się także do poglądów, jakoby pełnia władzy papieskiej (plenitudo potestatis) oznaczała, że Biskup Rzymu może rozwiązać każde małżeństwo (nawet to ważnie zawarte). Tymczasem „pełnia władzy” nie oznacza bynajmniej władzy absolutnej. Władza papieska musi bowiem służyć doktrynie i dyscyplinie Kościoła. Hierarcha podkreślił, że kanon 1141 Kodeksu Prawa Kanonicznego mówiący, że „małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci” odnosi się także do papieża.
 
Kardynał Burke odwołał się do roli rodziny w ewangelizacji. Podkreślił, że dobre życie rodzinne pozwoli na przemianę naszej kultury. Przypomniał słowa Chrystusa skierowane do faryzeuszy „On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19,4).
 
Fałszywe rozumienie tolerancji
Kardynał odniósł się także do błędów współczesnych społeczeństw przenikających do Kościoła. – Dzisiejsze powszechne rozumienie tolerancji nie jest zakorzenione w moralnej tradycji. Jednak stopniowo dominuje ono nasze podejście. W efekcie twierdzimy, że jesteśmy chrześcijanami, a jednocześnie tolerujemy sposoby myślenia i działania całkowicie sprzeczne z prawem moralnym objawionym w naturze i Piśmie Świętym – dodał.
 
Stwierdził, że te same działania nie mogą jednocześnie być zgodne z prawem moralnym i sprzeczne z nim. Podkreślił, że należy bezwarunkowo kochać osobę, a jednocześnie całkowicie odrzucać popełniane przez nią zło.
 
Duchowny podkreślił, że prawo cywilne musi szanować naturę i rozum. Surowo skrytykował trwający współcześnie atak na małżeństwo.
 
– Żyjemy w czasach, gdy fundamentalna prawda o małżeństwie napotyka na brutalny i nie obawiam się powiedzieć diaboliczny atak; na dążenie do zohydzenia i zabrudzenia wzniosłego piękna stanu małżeńskiego, zgodnego z wolą Boga – powiedział.
 
Wyraził też oburzenie z powodu nazywania małżeństwami związków osób tej samej płci. – Nawet w Kościele są tacy, którzy obrzydziliby prawdę o nierozerwalności małżeństwa w imię miłosierdzia – powiedział.
 
Skrytykował także ludzi Kościoła popierających naruszanie małżeństwa przez środki antykoncepcyjne w imię „pasterskiego zrozumienia”. A także ludzi milczących w imię tolerancji w sprawie ataku na samo rozumienie małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety.
 
– Są nawet tacy, co negują prawdę, że małżonkowie otrzymują łaskę życia heroicznego w wiernej i trwałej miłości – powiedział. Kardynał podkreślił, że o prawdzie tej zapewnia Pan Jezus.
Zdaniem kardynała Leo Raymonda Burke dopuszczenie do pozostawania małżonków w nowych związkach, nawet w sytuacjach szczególnych oznaczałoby zanegowanie nierozerwalności małżeństwa.
 
Tymczasem hierarcha podkreślił, że atak na katolickie nauczanie o nierozerwalności małżeństwa trwa przez całą historię Kościoła. – Kościół katolicki to jedyny Kościół trwający w wierności nauczaniu naszego Pana – podkreślił duchowny.
 
Źródło: youtube.com – Bratislavské Hanusove Dni
 
mjend