Kolęda w naszej parafii odbywała się w dniach od 28 grudzień 2018 r. do 15 stycznia 2019 r. W odwiedzinach naszych rodzin brało udział początkowo 3 kapłanów, później zaś 4.

W sumie z błogosławieństwem Bożym odwiedziliśmy 1019 domostw. W tym roku przyjęło nas 707 domostw. Zamkniętych z różnych powodów było 270 domów. Zdecydowanie odmówiły nam spotkania 47 rodziny.  Dla porównania w zeszłym roku przyjęło nas 676 rodzin, zamkniętych było 289 domów a 32 rodziny odmówiły nam spotkania. Procentowo wygląda to następująco:podczas tej kolędy przyjęło nas 69,4%, zaś w takcie ubiegłej- 68,2%. Wskaźnik jest bardzo podobny jak w zeszłych latach. W naszej parafii są już mocno utrwalone zachowania i tendencje co do spotkania z kapłanem na kolędzie – te budujące i te negatywne. Są takie ulice, gdzie prawie 100 % przyjmuje kapłana z kolędą, z drugiej zaś strony są takie obszary na terenie parafii, gdzie ponad 75 % nie przyjmuje kapłana z kolędą już od szeregu lat. Zdarza się nawet czasami, że nawet od ponad 30.

         W parafii znaczna część rodzin to rzymsko-katolicy, nieliczni mieszkańcy należą do innych wyznań chrześcijańskich czy denominacji religijnych. Niepokoi rosnący odsetek ludzie deklarujących się jako osoby niewierzące lub nie mające potrzeby kontaktu z Kościołem czy kapłanem. W większości są to nowo osiedlający się w naszej parafii, przy tym osoby z wyższym wykształceniem i o dość luźnych poglądach etyczno – moralnych.

         Najbardziej ciepło byliśmy witani w domach, gdzie mieszkańcy z dziada pradziada mieszkają na ojcowiźnie i wrośli w klimat kościoła i klasztoru. Ci najbardziej systematycznie praktykują wiarę i mają najwięcej ciepłych odniesień do zakonu i zakonników. Niestety, w dużej mierze są już to ludzie wiekowi. Jest także duża garść nowych zasiedleń, gdzie widać u młodych małżonków dojrzałość chrześcijańską, religijne wychowanie dzieci oraz pozytywną integrację z parafią i zainteresowanie sprawami parafii. Oczywiści, to bardzo cieszy. Chodzący do kościoła postarali się, by otworzyć furtkę, czekać na kapłana i być przygotowanym. To bardzo miłe doświadczenie dla nas. Tym bardziej, że rozmowy niejednokrotnie dotyczyły ważkich spraw domów, rodzin,  zatroskania o sprawy parafii a także zatroskania o sprawy społeczne naszego narodu.  Parafianie doceniają nasz wkład w prace remontowe –renowacyjne w sanktuarium i dbałość o dom Boży. Dużo zapytań dotyczyło dalszych prac wokół sanktuarium czy urządzenia nowego cmentarza pod pochówki. Wiele zagadnień poruszyłem w zeszłą niedzielę, więc nie będę do nich powracał.

         Bardzo pozytywnym zjawiskiem naszej parafii jest fakt, iż wiele domostw to rodziny wielopokoleniowe. Niejednokrotnie zdarza się, że na placu mieszkają 3 pokolenia w pełnej harmonii i zgodzie. Cieszą nas także spostrzeżenia o dobrosąsiedzkich relacjach na ulicach, czy wzajemnej życzliwości i pomocy, gdy u sąsiada dzieje się jakaś „bieda”.

         Istnieje także część parafian, których jak można domniemać, raczej nie chodzą regularnie do kościoła, ale przyjmują kolędę. W tychże domach rozmowy bywały raczej luźne, o wszystkim i o niczym. Niejednokrotnie, co jest nowym symptomem, zwracano się do nas per „pan” lub proszę „księdza”. Od ponad 320 lat w tym miejscu rezydują zakonnicy a niektórzy parafianie nie wiedzą jak się  zwrócić do zakonnika… Bywały takie domy, gdzie przyjmujący nie byli przygotowani do kolędy. A na samo wejście do domu trzeba było czekać niemiłosiernie długo. Drugim, jak dla mnie złym symptomem naszych czasów, jest shumanizowanie zwierząt. Nie koniecznie musiało być obecna córka czy syn, którzy akurat mieli jakieś dodatkowe zajęcia, ale konieczna była na kolędzie obecność psa lub kota… Jest to bardzo dziwne zjawisko, jak dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Nie raz musiałem osłaniać się od obszczekującego psa. W takiej sytuacji może trzeba rozważyć czy w ogóle potrzebny jest kapłan, który musi w trakcie modlitwy przekrzywiać się z ujadającym psem.

         Najgorzej czuliśmy się wiedząc, że domownicy są w domu, ale udają, że nikogo nie ma i czekają jak kapłan odejdzie od furtki. Czasami taka wizyta jest jedynym momentem na spotkanie się i wsłuchaniem się w uwagi czy zarzutów wobec Kościoła czy też stanu kapłańskiego.  I naprawdę szkoda, że nie podjęto z nami twórczego i merytorycznego dialogu.

         Przy okazji kolędy parafie składają dobrowolne ofiary na utrzymanie wspólnoty kościoła. Z zasady ofiarowane fundusze wykorzystuje się naopłacanie różnego rodzaju należności w kościele m.in. ogrzewanie czy bieżące remonty. W tym roku nasi parafianie złożyli ofiary w wysokości 32 520 zł.. Za ofiarność i ducha umiejętności dzielenia się ze wspólnotą Kościoła serdecznie każdemu z as dziękujemy. Fundusze będą przeznaczone na ogrzewanie w kompleksie kościelno- klasztornym.

         Wszystkich Was niech, naszych drogich parafian,  w tym nowym roku, podczas, którego spotkaliśmy się na wspólnej modlitwie i rozmowie – strzeże Boża Opatrzność i prowadzi nasza dobra Matka Maryja.